Amka chora

Amelka złapała jakiegoś wirusa. Nie lubię kiedy ją coś tak męczy. Nie podoba mi się to. A jeszcze bardziej dręczy mnie fakt, że nie potrafię jej ulżyć. Jestem nerwowa i jak to określa ów stan mój znajomy, „ofuczana”. Niewiele trzeba, aby wyprowadzić mnie z równowagi. A nawet jeśli nic nie dzieje się dookoła to i tak generalnie jestem na „nie”.

Myślę, że to wynika z mojej bezsilności wobec rzeczywistości. A nie jest ona łatwa. Amelka ma problem z pozbyciem się wydzieliny. Cały czas jest po prostu zatkana. Najgorsze są noce kiedy to praktycznie zapomina oddychać. Po takim bezdechu budzi się, a w zasadzie zrywa się i nie chce lub nie może zasnąć dalej. Jest przy tym taka dzielna. Widać, że z jednej strony pada ze zmęczenia, ale z drugiej próbuje się czymś zająć, zainteresować. Jej minka jest taka słodka i rozbrajająca. Podziwiam ją. Długo walczy sama ze sobą. Przychodzi jednak taki moment, że ona sama już nie daje rady i po kolejnej próbie złapania oddechu okazuje swoją frustrację. Pokłada się wówczas ze zmęczenia, popłakuje i nie wiele można zrobić, aby jej jakoś pomóc. Pozostaje jedynie bycie cierpliwą, ciepłą i wyrozumiałą. No a w środku, w sobie trzeba stoczyć bitwę z bezradnością, rozdrażnieniem i zmęczeniem.

Teraz Amelka jest już dużą dziewczynką i potrafi powiedzieć o co chodzi i zasugerować co można zrobić, aby poczuła się lepiej. Jednak mimo to uczucie niewystarczającej mocy do ulżenia jej jest przytłaczające.

Te kilka ostatnich nocy było trudnych. Myślę, że kolejne będą już coraz spokojniejsze. Leki działają. Jednak przypomniały mi one o tym, że jeszcze tak niedawno każda noc wyglądała podobnie. Był płacz, rozpacz czasami, brak koncepcji na znalezienie zarówno przyczyny jak i rozwiązania tego stanu. Dyżury po godzinę na zmianę z mężem, aby każdy choć na chwilę mógł zmrużyć oczy i nabrać sił do dalszego czuwania i zajmowania się udręczonym dzieckiem. Obowiązkowe nocne noszenie na rękach i śpiewanie całymi nocami bywa bardzo wyczerpujące, zwłaszcza jeśli trwa trzy, cztery lata. Jednak chroniczne zmęczenie, zakwasy i ból kręgosłupa są nieistotne jeśli trzyma się w ramionach swoje szczęście, a ono dzięki tobie doznaje ukojenia.

Comments

comments