nie czekajmy

Dzień, który właśnie dobiega końca, był dla mnie pełen emocji. Takich z wyższej półki. Czyli takich, które zdarzają się raz w życiu.

Teściowa. Wiadomo, jak to z teściową, różnie bywało jeśli chodzi o nasze stosunki. Generalnie wiem o tym, że mam wspaniałą teściową. Choć nie brakowało między nami nieporozumień, zwłaszcza związanych z moimi dziećmi. Jednak zawsze mogłam i mogę na nią liczyć. Zdarzały się różne sytuacje, nawet tak komiczne jak choćby ta sprzed miesiąca. Miałam ją odebrać z działki i zapomniałam. Ona stała i czekała, a ja nie przyjechałam. Gdybym zapomniała odebrać kogokolwiek innego, ale teściową?! Śmiałyśmy się potem z tego do rozpuku.

Dziś przytuliła mnie. Tak bardzo, od serca. A moje gardło tak bardzo było ściśnięte.

Byłam do południa na działce. Dostałam wskazówki od teściowej odnośnie niezbędnych do wykonania prac na ogródku. Miałam min. wykopać warzywa i zakopcować je na zimę. Hm… Dzieci zostawiłam u mojej mamy i ostro wzięłam się do dzieła. Chyba nie szło mi najlepiej. Przechadzająca się wzdłuż działek pewna babcia z 2 letnim wnuczkiem, komentowała mu zaobserwowaną rzeczywistość. Mówiła do maluszka: „a tu pani, tak sobie powolutku wykopuje warzywka”. A mnie zdawało się, że robota pali mi się w rękach ?! Potem zajrzał do mnie mój tata. Wracał ze swojej działki do domu na obiad. Chyba faktycznie nie za bardzo mi szło, bo ojciec mówi do mnie: „dzwoń do mamy, spóźnię się na obiad”. Został ze mną i zrobiliśmy wszystko razem. Tak po prostu. Siedzieliśmy, pracowaliśmy, rozmawialiśmy i zwyczajnie byliśmy razem.

A potem pojechałam po dzieci. Powiedziałam mojej mamie, że ją kocham. Pierwszy raz w życiu, tak o, prosto z mostu.

Nie chciałam czekać.

Mój mąż w ostatni wtorkowy poranek odebrał od swojej mamy telefon. Płakała do słuchawki. Była tuż przed operacją. Napisał do niej skoro świt jak bardzo ją kocha. Wzruszyła się.

Nie czekajmy.

Bądźmy razem, mówmy o swoich uczuciach, okazujmy je. Zawsze.

Comments

comments