godzina zero

Oto jestem na pięć minut przed godziną zero!

Nadal nie denerwuję się tak bardzo jak myślałam, że będę w tym momencie. Nie zionę ogniem (poza małym wybuchem przed chwilą), nie obgryzam paznokci, fochów nie strzelam więcej niż zazwyczaj. Nie osiwiałam ani nie wyłysiałam. Jeszcze mam na to czas. Do jutra.

Jutro, 1 września, moja niepełnosprawna córka rozpoczyna edukację szkolną. Od kiedy pamiętam widmo pt.: ”Amelia w szkole” mnie zwyczajnie przerażało. Starałam się o tym nie myśleć. Skupiałam się na tym, co było tu i teraz. Wczesne wspomaganie, rehabilitacja, zajęcia dodatkowe. Szkoła Amelki zawsze była jeszcze dla mnie bardzo daleko. Niestety, od jutra, to odległa wizja stanie się naszą rzeczywistością. Wyzwaniem. Codziennością.

Wydawało mi się, że kiedy nadejdzie czas na pójście do szkoły, Amelka będzie już taka „duża” i świetnie przygotowana. Hm… W przeddzień rozpoczęcia przez Amkę edukacji szkolnej myślę, że wcale nie jest taka „duża” i że nie koniecznie jest gotowa na to co ją czeka…

Tymczasem przez te kilka lat, ta jakże rezolutna panienka, nauczyła mnie, że najczęściej to JA nie jestem gotowa na te jej wszystkie kolejne życiowe etapy. A ONA – jak najbardziej jest.

Kurczowo zatem chwytam się tej błyskotliwej myśli.

Drodzy Rodzice Pierwszoklasistów (zdrowych, niepełnosprawnych, sześcio czy siedmioletnich),

– ostatecznie z rana można sięgnąć po coś co uspokaja i nie otumania – albo po prostu przed wstaniem z łóżka wypić wspólnie ze swoim maluszkiem ciepłe kakao i pogilgotać go w stopy 🙂

Powodzenia nam wszystkim !!!

Comments

comments