nadszedł czas

Nadszedł czas, aby się podsumować. Określić swoje zyski i straty, dobre i złe chwile, sukcesy i porażki w mijającym roku. Nie dlatego, że taka moda, zalecenia czy tradycja. Ale po to, żeby docenić co się osiągnęło, przeżyło. Aby uświadomić sobie, że wcale wszystko nie jest zawsze „po staremu” i że „jakoś leci”. Ciągle przecież używamy tych sformułowań na co dzień, kiedy ktoś pyta co u nas słychać. I zdaje się, że sami w to wierzymy – nic się nie zmienia, tylko czas ucieka. A kiedy tak spojrzeć wstecz, choćby właśnie w rocznej perspektywie, to okaże się, że przecież tyle się zdarzyło.  Działo się wiele rzeczy, na które nie mieliśmy wpływu i musieliśmy je po prostu przyjąć. Ale ilez MY sami zrobiliśmy, przeżyliśmy, zmieniliśmy i dokonaliśmy.

A jeśli tak, to zobaczmy, ile możemy? Całkiem sporo, prawda? Niektórzy mówią, ze mozemy wszystko. Zarówno przyjąć na klatę jak i zmienić w swoim życiu.

A zatem zanim obsypiecie się brokatem i odpalicie sztuczne ognie spójrzcie proszę za siebie. Dzięki temu radość z nadchodzących kolejnych 366 dni Nowego Roku będzie jeszcze większa, bo uświadomimy sobie jak wiele będziemy mogli w ciągu nich przeżyć i osiągnąć.

Dla mnie osobiście był to niezwykle intensywny rok, który zaserwował mi mnóstwo przeżyć, wydarzeń i całą gamę przeróżnych emocji. Strata teściowej, choroba mamy, ale też tropikalna plaża w środku zimy, niezapomniana sesja fotograficzna z przyjaciółkami, pierwszy lot samolotem, magiczny Londyn, udział w zawodach biegowych, rozwijanie swojego pisania, występ w przedstawieniu dla dzieci, błogie wakacje w Niechorzu, powołanie do życia stowarzyszenia, realizacja Projektu Porzucenie Betonowych Butów. Z tymi wszystkimi wydarzeniami wiążą się rozmaite relacje z ludźmi. Niektóre łatwe, inne bardziej skomplikowane, jedne nowe, świeże, inspirujące, kolejne nieco bardziej dojrzałe, bliższe lub wygaszone. Ale wszystkie bardzo cenne.

Na Nowy Rok życzę Wam i sobie, aby był to czas budowania, rozwijania i pielęgnowania relacji z innymi, ale także ze sobą samym. Czas, z którego weźmiecie dla siebie tyle ile się da. Bierzcie garściami 🙂

Ja będę.
Agnieszka

Comments

comments