litania

Myślę, że jak każdy rodzic, codziennie odmawiam te same litanie:
– Nie dotykaj. Nie dotykaj. Nie dotykaj tego. Proszę tego nie dotykać.
– Załóż papcie. Załóż papcie. Załóż papcie. Nie chodź boso, załóż papcie.
– Umyłaś ręce? Umyj ręce, proszę. Umyj ręce. Ręce! Umyj, proszę, ręce.
Etc. etc.

I tak cały boży dzień. Wysłuchiwalność rodzicielskich błagań bywa żenująco niska. A mimo to, dzień po dniu, z uporem maniaka, jedziemy z tą zdartą płytą od rana do wieczora. Wychowanie to orka na ugorze. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, no i nie jest. Nie robimy fakultetów z rodzicielstwa ani nawet kursów korespondencyjnych. Całe życie byliśmy po drugiej stronie barykady. I jak tu być rodzicami? Cóż, lecimy w tym temacie często mocno „na czuja”. Człowiek łapie się różnych metod i technik by jego dzieci wyszły na ludzi. By radziły sobie w życiu. By były szczęśliwe.

Zastanawiałam się ostatnio co mogłabym swoim dzieciom poradzić. Co bym im powiedziała, gdyby mnie spytały „jak żyć?” Co chciałabym im przekazać? (oczywiście poza, a właściwie pomiędzy, tymi praktycznymi uwagami, żeby tego czy owego nie dotykały, zakładały papcie i myły ręce). No i oto co mi przyszło do głowy:

1. Nie bójcie się różnić od innych.
Jesteście inni niż wszyscy. Nie ma dwóch takich samych ludzi. Zarówno z wyglądu jak i z myśli. Każde z Was jest inne. Nie gorsze ani nie lepsze. Inne. Niepowtarzalne, jak płatki śniegu. Wyjątkowe. Dobrze jest mieć wokół siebie ludzi, którzy są do nas podobni. Lubią to samo, cenią te same wartości. Nikt jednak nie będzie dokładnie taki sam.

2. Szanujcie siebie i innych.

3. Poznajcie siebie.
Rozmawiajcie ze sobą samym. Poznajcie się, swoje „ja”. Swoje mocne i słabe strony. Swoje lęki i pragnienia. Zaprzyjaźnijcie się ze sobą. Bądźcie dla siebie dobrzy. Wymagający, a czasem wyrozumiali.

4. Bądźcie sobą.
Nie udawajcie w życiu kogoś innego, kogoś kim nie jesteście. Nie róbcie czegoś tylko po to, żeby się komuś przypodobać. Żyjcie w zgodzie ze sobą.

5. Nie wstydźcie się za innych – to nie jest Wasz wstyd.

6. Bądźcie wdzięczni.
Doceniajcie to co macie. Dziękujcie codziennie za to co przynosi Wam los.

7. Kochajcie.

8. Siejcie dobro. Ono powraca.

9. Strzeżcie wiary – tego w co wierzycie.
Człowiek stale się rozwija. Zmienia swoje poglądy czy upodobania. Wiara (Bóg, honor, … – co komu w duszy gra) pozostaje w życiu nie zmienna. Jeśli się w coś wierzy, to buduje się na tym swoje życie. Wiary trzeba strzec, trzeba ją umacniać.

10. Uśmiechajcie się.

11. Żyjcie, nie egzystujcie.
Nie zostawiajcie życia na później. Nie czekajcie aż coś nastąpi, aż coś się zacznie, albo coś się zakończy. Prędzej Wasze życie przeminie. Nie odkładajcie ciuchów na niedzielę, frykasów na święta, marzeń na potem. Żyjcie TU i TERAZ. Pełnią życia.

To by było na tyle.

Tylko tyle.

A może aż tyle. Bo jak tu to wszystko im dzisiaj przekazać? Między kolejną wyklejanką a nauką wiązania butów? Nie da rady.

A jak podrosną to nie będą chciały słuchać. Będą zdobywać świat. Będą wiedzieć lepiej.

Widzę zatem jedno – jedyne – sensowne wyjście z sytuacji. W myśl maksymy: „słowa uczą, a przykłady pociągają” nie pozostaje mi nic innego jak samej skorzystać ze swoich rad.

I uparcie, jak te litanie, codziennie, nie odmawiać, ale faktycznie przeżywać.

 

Comments

comments