sen o przyszłości

Dzień Kobiet. Od jakiegoś czasu, co roku, myślę w tym dniu o mojej córce. O tym jaką będzie kobietą, kiedy dorośnie?

Czy już zawsze pozostanie Amelcią?

Czy ma szansę, aby kiedykolwiek stać się Panią Amelią?

Kobietą w szpilkach, która siedząc za kółkiem w swoim samochodzie sprawdza w lusterku czy nie rozmazał się jej makijaż? Wracającą z pracy, z dziećmi na tylnym siedzeniu, zakupami w bagażniku i potwornie długą listą spraw do załatwienia ułożoną w głowie?

Wiem, że nie. I choć tak bardzo tego pragnę, nie jestem w stanie nic zrobić, aby tak się stało. Nie mogę tego wybłagać, wychodzić ani w żaden sposób „załatwić”.

Boję się tej przyszłości.

Pomijam brutalną rzeczywistość zdobywania kolejnych orzeczeń i opinii, śmiesznych komisji, głodowych zasiłków, braku wsparcia dla dorosłych osób niepełnosprawnych, asystentów, wspólnot domowych i całą resztę tej jakże malowniczej przyszłości. To już odrębny temat do jednak mało kolorowych rozważań.

Kim będzie moja dorosła córka?

Tego nie jestem w stanie przewidzieć, ale lubię sobie czasem o tym pomarzyć. I widzę ją wtedy taką roześmianą…

…jak stoi w drzwiach swojej ukochanej biblioteki i od drzwi szeroko uśmiecha się do każdego i wie, w którym dokładnie miejscu znajduje się ta książka, której ten ktoś za chwilę będzie szukał i nie będzie mógł znaleźć.

… jak z zapałem miesza łyżką w garnku i jest całkiem dobrą kucharką, która przyrządza najlepszy w okolicy makaron z sosem, zupę pomidorową lub jajecznicę, a naleśniki w jej wykonaniu to już w ogóle prawdziwy majstersztyk i wie o tym doskonale cała rodzina i znajomi.

… jak w gumofilcach na nogach przechadza się po farmie, na której mieszka w towarzystwie tych wszystkich zwierząt gospodarskich z piosenki o starym Mac Donaldzie, a dodatkowo w pobliskim schronisku dla czworonogów spędza każdą wolną chwilę.

… jak mówią o tym, że jest najpopularniejszą śpiewaczką w okolicy, która swym głosem uświetnia wszystkie śluby i chrzciny w parafii, dodając im przy tym wzniosłej i zarazem magicznej atmosfery.

… jak wszystkie dzieci w rodzinie lgną do niej, tej szalonej cioci z niegasnącym uśmiechem, zawsze skorej do zabaw i wygłupów, rozumiejącej doskonale ich wszystkie poważne rozterki i życiowe problemy.

Dorosła Pani Amelia?

Kimkolwiek będzie, na pewno w środku pozostanie sobą.

Kimś, kto mimo tego, że jest tak inny niż wszyscy dookoła, dziwny i pewnie wręcz śmieszny czasem, to nigdy się nie wstydzi tego kim jest.

Kimś, kogo nie krępuje niedoskonałość, kto nikogo nie udaje, jest szczery i prawdziwy.

Kimś, od kogo już dawno powinnam się tego wszystkiego nauczyć.

Comments

comments

2 myśli na temat “sen o przyszłości

  1. Dziękuję że potrafisz ubrać nasze myśli w słowa. Również obawy, jak te. Pozostaje nam marzyć i robić swoje, nawet gdy nie przynosi to skutku. Wyciskasz łzy Agniecha

    1. Przepraszam za łzy, które pojawiły się u kogokolwiek, nie to było moim celem, ale jak się okazuje taki skutek uboczny po przeczytaniu może się pojawić 😉
      ciesze się, że nie jestem sama z tymi przemyśleniami 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.