mimo wszystko

Wczoraj minął dokładnie rok od dnia, w którym go z Amelką poznałyśmy. Dziś towarzyszyłam mu w jego ostatniej drodze. Kubuś, chłopiec z tym samym zespołem genetycznym co nasza Amelka, mieszkający zaledwie kilka kilometrów od nas, odszedł ostatniej niedzieli.

Słyszałam wcześniej, że z sercem Kubusia nie jest dobrze. Miałam zadzwonić do jego mamy, wysłuchać jej, porozmawiać z nią. Nie zdążyłam. Dziś mogłam ją przytulić. Nie potrafiłam znaleźć w sobie słów. Pomyślałam wówczas, że mój najgorszy sen ziścił się dziś tej kobiecie. To, czego obawiam się w życiu najbardziej, stało się jej rzeczywistością. Kiedy serce Kubusia przestało bić, jej serce rozpadło się na milion kawałków. Jak bardzo niewypowiedziane musi być to co czuje, myśli, przeżywa…

Dziecko z Zespołem Williamsa to dar. Życie z nim uczy otwartości i pokory. Oprócz trosk i trudności jest w nim wiele radości i ciepła. Jest prostota i prawda. Jest miłość i szczęście. Jest sens. I ufam, że poczucie sensu jest tym, co pozostanie. Mimo wszystko.

Kubusiu, gdziekolwiek jesteś, wiem, że jesteś szczęśliwy…

Cieszę się, że mogłam Cię poznać.

Do zobaczenia!

Comments

comments