porozumienie z Mocą

Znowu przypałętał mi się ból kręgosłupa. Wziął mnie, wydawało mi się, zupełnie znienacka, z każdą kolejną godziną coraz bardziej wbijając w ziemię. Ostatecznie czułam się tak nim przytłoczona i wyczerpana, że stałam się nieznośna dla otoczenia. Po emocjonalnym wybuchu pretensji i żalu może nieco mi ulżyło na duszy, ale nie do końca. Ulga nadeszła nieco później.

Wiem, że wykrzykiwanie swojej frustracji zwyczajnie oddala mnie od uporania się z nią, ale dało to choć chwilowy spadek ciśnienia. Taki, który umożliwił mi zatrzymanie się i przyjrzenie się sobie. Podziw dla tych, którzy potrafią w porę zorientować się, że oto nadszedł czas, aby zaopiekować się sobą i w ten sposób nie doprowadzają się do granic wytrzymałości. Mnie niestety nie zawsze się to udaje. Jeszcze 😉 Choć staram się być ze sobą w kontakcie to czasem go jednak tracę. Tak jak teraz, kiedy to ból zdawał się skutecznie blokować moją świadomość. Różne sprawy potrafią zblokować człowieka nie pozwalając mu na działanie w zgodzie ze sobą. Dziś już wiem, że dla mnie, jedną z nich, jest z pewnością odczuwanie fizycznego bólu. Coś na co nie mam większego wpływu. Ale równie dobrze owymi „blokerami” mogą być poczucie winy, wstyd, gniew czy przygnębienie (depresja).

Uczucia te zostały nazwane przez pewnego człowieka (Marshalla Rosenberga) uczuciami „odcinającymi od życia”. Jakże się nie zgodzić z tym określeniem? Odczuwanie ich powoduje, że nie mamy ochoty na kontakt. Ani ze sobą (aby zrozumieć skąd się wzięły, jakie myśli je wywołały) ani z nikim innym. Może i prowadzimy wewnętrzny dialog z samym sobą, karcąc się z odczuwanie owych uczuć, bądź zastanawianie się co z nami lub innymi ludźmi jest nie tak. To jednak nie prowadzi do porozumienia ze sobą czy z drugim człowiekiem. Nie jest to kontakt, ale jego brak.

Odczuwany przeze mnie ból spowodował zatem, że mimo posiadania tej całej świadomości nie zdołałam pozostać w kontakcie ze sobą. Czułam frustrację i przygnębienie ponieważ brakowało mi współczucia i zrozumienia. Byłam zwyczajnie smutna, bo potrzebowałam wsparcia. Chciałam, aby mój ból został zauważony i aby okazano mi współczucie. Kiedy życie jednak toczyło się dalej swoim torem i nikt (łącznie ze mną samą) nie zwracał uwagi na to czego potrzebuję – wybuchłam. Jednym słowem: w sposób tragiczny zamanifestowałam to, czego potrzebowałam. Tragiczny, bo wręcz oddalający mnie od otrzymania tego, co chciałam dostać. Trudno bowiem otrzymać od kogoś wsparcie i współczucie gdy się na niego wydzierasz, prawda? Logiczne, a jednak na co dzień postępujemy wbrew tej logice:

* „Znowu nie odłożyłaś kluczyków od auta na swoje miejsce!” – Ogarnia mnie straszna frustracja, bo tak bardzo potrzebuję ładu i porządku. Czy mogłabyś za każdym razem kiedy bierzesz kluczyki od auta odłożyć je na to miejsce, z którego je wzięłaś?

* „Daj mi święty spokój!” – Jestem zmęczona. Potrzebuję odpocząć. Porozmawiajmy o tym za pół godziny, ok?

* „Co Ty możesz o tym wiedzieć?” – Jestem przygnębiony i zrezygnowany, potrzebuję empatii i zrozumienia…

* „Ty zawsze jej bronisz” – Czuję się sfrustrowany. Chcę, aby mnie również wzięto pod uwagę…

Mówienie o uczuciach i potrzebach pozwala nawiązać prawdziwy kontakt. Stwarza szansę na to, aby rzeczywiście się porozumieć. Sprawia, że znajdujemy się w nieco innym wymiarze. Może wydawać się niektórym trudnym, wymagającym czasu, skupienia, zaangażowania i (na początek) nieco sztucznym sposobem komunikowania się. Jednocześnie jednak jest niezwykle otwierającym, dającym radość i poczucie prawdziwego porozumienia sposobem bycia. Sposobem opartym na empatii dla siebie i dla drugiego człowieka. To dzięki niemu udało mi się ostatecznie odnaleźć ulgę, o której wspomniałam na początku. Odpowiednia dawka empatii dla siebie i bliskich oraz rozmowa o uczuciach i potrzebach każdej ze stron w celu znalezienia konsensusu.

Porozumienie bez Przemocy (czyli NVC) Marshalla Rosenberga to niezwykła droga do siebie i do innych. Coś, co jak mówi jego twórca, nosimy w sobie od urodzenia, jednak na skutek socjalizacji zastępujemy czymś co nam nie służy. Co nie wzbogaca życia naszego ani innych. Porozumienie bez Przemocy daje nam szansę na życie nie tyle ze świadomością, ile w świadomości; nie dla ludzi, ale z ludźmi. Sprawia, że porozumiewamy się ze sobą na poziomie serca z mocą, jaką trudno sobie wyobrazić!

Comments

comments