niewiele ci mogę dać

– Gdybyś miała niczym nieograniczoną możliwość ofiarowania swemu dziecku czegoś ważnego, co by to było?

– Zdecydowanie zdrowie.

– A zaraz po nim?

– Mądrość życiową, empatię, zdolność budowania relacji z samym sobą i z innymi ludźmi.

– I co jeszcze?

– To, czego samo dla siebie pragnie.

Moje możliwości realnie bywają jednak ograniczone, nie mniej jednak staram się przybliżyć ważne dla mnie wartości moim dzieciom. We współczesnym świecie zdaje się, że możemy naszym dzieciom dać wszystko. Mają kreatywne zabawki, wszechwiedzące tablety, stymulujące zajęcia dodatkowe, zagraniczne obozy językowe, diety bezjajeczne, bezmleczne, bezglutenowe i wszelakie niebanalne rozwiązania, możliwości i opcje na wyciągnięcie ręki. Wszystko to może być pomocne we wspieraniu rozwoju małego człowieka jednak nie może stać się dominujące. Nie zwalnia nas rodziców z prawdziwej troski o dziecko, jego rozwój, wychowanie, a wręcz nakłada na nas dodatkową odpowiedzialność. Odpowiedzialność za skutki ich stosowania, za wartości, które ze sobą niosą.

Każdy człowiek ma swój własny system wartości. To on sprawia, że podejmujemy takie a nie inne decyzje. Kieruje naszym zachowaniem, wyborami. Leży u podstaw naszych przekonań i poglądów. Wpływa na to jak odbieramy i interpretujemy świat, który nas otacza.

Wartość, czyli coś ważnego, cennego. Coś, do czego dążymy, czego pragniemy. Coś, co sprawia, że czujemy się dobrze, komfortowo. Coś, co jest w zgodzie z nami.

Często nie uświadamiamy sobie ważnych dla nas wartości. Tkwią one gdzieś w środku nienazwane, bo i bez naszej uwagi są i działają w nas. Ich wpływ na nasze życie jest ogromny, a ich znajomość może być wielce przydatna. Zdefiniowanie tego, co nami kieruje, daje poczucie sensu i zrozumienia. A z kolei nam, jako rodzicom, daje konkretne nazwy tego, co chcemy przekazać naszym dzieciom. Pomaga nam uporządkować ten chaotyczny świat, w którym uczymy nasze dzieci funkcjonować. Jak? Na przykład poprzez przyporządkowanie reguł czy zasad, jakie wpajamy dzieciom, do konkretnych wartości.

Zachęcam Cię do chwili zastanowienia. Co jest dla Ciebie w życiu ważne? Co chcesz przekazać dzieciom przez swoje słowa i zachowanie? To wcale nie jest trudne.

Kiedy już stworzysz listę swoich wartości i zdefiniujesz co kryje sie za każdą z nich otrzymasz gotową listę unikatowych, cennych drogowskazów dla siebie. Być może dzięki temu pewne trudne sytuacje z przeszłości staną się dla Ciebie zrozumiałe i jaśniejsze, a przyszłe decyzje będą łatwiejsze do podjęcia. Zyskasz również wsparcie dla siebie w pokonywaniu wyzwań i trudności jakie niesie ze sobą na co dzień bycie rodzicem.

Jedną z niezwykle cennych wartości jest dla mnie bliskość. Oznacza ona dla mnie dosłownie bycie w kontakcie, blisko. Zarówno jeśli chodzi o ciało, jak i o to, co jest żywe w drugiej osobie: jej myśli, uczucia, potrzeby. Lubię przebywać w pobliżu bliskich mi osób. Mieć je na wyciągnięcie ręki, móc się do nich przytulić, spędzać z nimi czas. Ważne jest dla mnie, aby dzielić z nimi swoje doświadczenia, przemyślenia, odczucia oraz aby oni mieli taką możliwość w stosunku do mnie.

Potrzeba na to dużo czasu, cierpliwości, rozmów, empatii, zrozumienia, zaufania.

Kiedy pojawia się trudna sytuacja w domu, w szkole, w pracy nie mam wątpliwości co zrobię. Ponieważ mam świadomość, że bliskość jest jedną z istotnych dla mnie wartości, dalszy ciąg zdarzeń jest przesądzony. Rozmowa, empatia, obecność. Próba zrozumienia, bycia w kontakcie. Zaufanie. Szacunek. Nie ma tu miejsca na oskarżenia czy wyrzuty.

Zanim uświadomiłam sobie swój system wartości zwyczajnie miotałam się. Na przykład kiedy syn wrócił ze szkoły z jedynką, ja wybuchałam ze złości. Z jednej strony nie chciałam się złościć, a z drugiej myślałam, że chyba powinnam. Zwyczajnie nie wiedziałam jak właściwie mam zareagować. Przecież rodzice zazwyczaj podniecają się złymi ocenami i krzyczą na dzieci albo dają im karę. Jak ja mam reagować w takich sytuacjach i dlaczego? Co jest dla mnie ważne? Co chcę przekazać mojemu dziecku? Czego chcę je nauczyć?

Ktoś powie: „Kobieto, pała to pała. Prosta sprawa. Szlaban na komputer!” Być może. Tyle, że życie składa się z sumy takich prostych, małych spraw. Dlatego moja reakcja w tej drobnej sprawie i w kolejnej i jeszcze w następnej powinna mieć jakiś sens, motyw przewodni, wspólny mianownik.

Postawiłam więc na bliskość. Jedną z kilku ważnych dla mnie wartości. Jak? Tak. Starałam się odgadnąć co czuje mój syn. Skupiłam się na jego uczuciach. Dzięki temu otworzył się. Okazałam mu empatię i zrozumienie. To spowodowało, że stworzyła się przestrzeń do rozmowy. Opowiedziałam o swoich uczuciach i potrzebach. Pomogłam mu spojrzeć na sprawę prozaicznej pały z kilku perspektyw, a on miał szansę przedstawić mi swój punkt widzenia. Nie musieliśmy zgadzać się ze sobą. Rozmawialiśmy. I każdy z tej rozmowy wyciągał swoje wnioski. Dyskutowaliśmy o nich. Takie podejście wymagało czasu, otwartości, zaangażowania i cierpliwości. Jednak nakłady się opłaciły. Opłacają się za każdym razem.

A zatem, wracając do początku, gdybyś miała niczym nieograniczoną możliwość ofiarowania swemu dziecku czegoś ważnego, co by to było?

Comments

comments