życie samo się nie zrobi

Chciałam Ci napisać na te Święta, że „zrobione jest lepsze od doskonałego”, że „wszystko możesz a nic nie musisz” albo jeszcze coś innego w tym stylu bylejakości, szybkości i tandety. Coś, co uspokoi Twoje skołatane nerwy, usprawiedliwi działanie po łebkach, w biegu i na pół gwizdka. Coś, co pozwoli Ci pieścić się ze sobą i nie wymagać od siebie. Coś, co utwierdzi Cię w przekonaniu, że dobrze jest taplać się w ciepłym błotku i nie wychylać się z niego.

Niestety, nie napiszę nic takiego. Wprost przeciwnie.

„Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali” mówił Jan Paweł II. Angażuj się w swoje życie, nie stój z boku, nie idź na łatwiznę. Nie decyduj się na życie rodem z chińskiego marketu o wątpliwej jakości. Wszystko co robisz, rób w taki sposób, abyś bez zażenowania mógł firmować to swoją twarzą, abyś mógł z pełną odpowiedzialnością się pod tym podpisać. Nie bój się bycia odpowiedzialnym i zaangażowanym. Miej odwagę do podejmowania wyzwań, które są trudne i niechciane.

Po co? Bo dzisiejszego ranka zyskujemy pewność, że nasze życie to nie tylko ten myślnik wyryty na nagrobku między datą urodzenia a datą zgonu. Dzisiaj grób został pusty i oznacza, że wieczność przed nami. Przecież ona nie może być byle jaka…

A zatem:

Odwagi i pokory,

radości i mądrości!

Alleluja!!!

Comments

comments