I Komunia Święta

I Komunia św. to nie lada wyzwanie. Pod wieloma względami. Duchowym, emocjonalnym, organizacyjnym i finansowym. Dla rodziców, bliskich i dla samego komunikanta rzecz jasna.

Tworzyłam sobie w głowie niezliczoną ilość scenariuszy dotyczących tego dnia. Szukałam sposobu w jaki najlepiej zorganizować całe wydarzenie zarówno podczas uroczystości w kościele jak i tej tuż po wyjściu z kościoła. Moim priorytetem był komfort Amelki. To nim się kierowałam podejmując wszelkie decyzje. Chciałam, aby to w czym miała wziąć udział oraz sposób w jaki to zrobi, mieściło się w granicach jej możliwości. Nic na siłę, na pokaz, bo tak trzeba, a tak wypada, a tamto z kolei głupio czy nietypowo. Grunt to spokój, radość i komfort.

Wymyśliłam sobie, że najlepiej będzie jeśli Amelia usiądzie w ostatniej ławce, a my tuż obok niej lub za nią. Szła do komunii w naszej parafii, znanym sobie terenie, ale za to bez koleżanek i kolegów z klasy, wobec tego teoretycznie nie miała koło kogo siedzieć. Ponadto trudno jej całą mszę być w kontakcie i siedzieć kiedy wszyscy siedzą, klęczeć kiedy klęczą czy wstawać gdy wstają. Modli się bardzo gorliwie, głośno i wyraźnie, ale często swoimi słowami i w różnych dziwnych pozycjach. Bałam się, że będzie swoim zachowaniem rozpraszać inne dzieci pierwszokomunijne w tak ważnym dla nich dniu. Im też przecież należał się komfort, którego i ja pragnęłam dla swojego dziecka.

Nie mniej jednak na pierwszej próbie poszliśmy totalnie na żywioł. Puściliśmy ją w tłum podekscytowanych dzieciaków, a sami z mężem wtopiliśmy się w masę przyczajonych w ławkach rodziców. I przeżyliśmy szok. Amelia w trakcie prawie półtoragodzinnej próby spisała się rewelacyjnie. Wstawała, siadała i klękała jak na komendę. Współpracowała chętnie z księdzem i katechetkami. Została wręcz przedstawiona innym dziewczynkom za wzór rozmodlonego, nieprzeszkadzającego dziecka. Pomimo pewnych obaw, związanych choćby z częstymi wizytami Amelki w toalecie i logistycznym zaopiekowaniem się tą kwestią, zdecydowaliśmy się jednak w ogóle w nic nie ingerować i zaufać jej i losowi.

Była to najlepsza decyzja z możliwych. Podczas uroczystości Amelia była sobą i świetnie sobie ze wszystkim poradziła. Na miarę swoich możliwości. I, co równie ważne, wszyscy dookoła doskonale poradzili sobie z jej możliwościami. Było komfortowo, uroczyście, pięknie i wzruszająco. Zarówno w kościele, jak i później, podczas uroczystości w naszym domu. Wystarczyła otwartość środowiska, akceptacja jej ograniczeń i możliwości oraz zaufanie. Za co wszystkim z całego serca dziękujemy.

Comments

comments

2 myśli na temat “I Komunia Święta

  1. Gratuluję Amelce pięknej postawy w tym szczególnym dniu i życzę, aby była wzorem do naśladowania dla innych dzieci w kolejnych latach.Oby wiara wyzwalała w Niej energię i zawsze dawała nadzieję ,że codzienne życie może jeszcze wielokrotnie mile zaskakiwać nas wszystkich.

Możliwość komentowania jest wyłączona.