dorosnąć

Amelkowe dojrzewanie mamy w toku. Hormony szaleją, ciało się zmienia. Kiedy o tym ostatnio rozmawiałyśmy, tłumaczyłam jej, że powoli staje się kobietą, taką jak ja.

– Czyli się starzeję? – zapytała w odpowiedzi.

– Yyy, raczej dorastasz, kochanie – poprawiłam ją, jednocześnie próbując oswoić się z tym, że proces starzenia najwidoczniej rzuca się już u mnie w oczy. – Dorastasz, czyli inaczej dojrzewasz do bycia kobietą. Do starości to nam obu jeszcze daleko.

***

Wkrótce po tej naszej wesołej pogawędce zdałam sobie sprawę, że tak na poważnie to kwestia dojrzewania dotyczy nas obu. Każda z nas dojrzewa w inny sposób i do czegoś innego, ale jednak. U Amelki to kwestia fizyczności a ja stale transformuję się jako rodzic. Zmianie ulega też nasza relacja i to w jaki sposób w życiu potrzebujemy siebie nawzajem. A głębsza refleksja naszła mnie podczas wspólnego spaceru.

Amelia najpierw długo szła obok mnie, trzymając mnie za rękę. Potem odbiegła na chwilę, a gdy wróciła chwyciła mnie w zupełnie inny sposób. Wsunęła swoją dłoń na wysokości mojego łokcia. Tym sposobem szłyśmy pod rękę, tak, że to ona wspierała się na moim ramieniu. I tak szłyśmy już do końca naszej przechadzki.

Pomyślałam sobie, że to może być dobre porównanie naszej wspólnej drogi. Kiedy Amelka pojawiła się na świecie to od samego początku bardzo mnie potrzebowała. Sporo płakała, prężyła się, męczyła, nie sypiała dobrze. Poświęcałam jej całą swoją uwagę – pozwalałam jej kurczowo trzymać się za rękę. Gdy już nieco podrosła i zaczęła coraz częściej być nieobecna uciekając w swój świat, to tym razem ja nie puszczałam jej ręki, aby stale mieć z nią kontakt i sprowadzać ją „na ziemię”. Przyszedł czas przedszkola, a potem szkoły i powoli zaczęłyśmy uwalniać uścisk naszych dłoni. Teraz Amelia dorasta i staje się coraz bardziej samodzielna – puszcza moją rękę i cieszy się swobodą. Mam jednak świadomość, że zamiast niebawem ostatecznie wypuścić ją w dorosłość i pomachać jej na odchodne, będę być może stale potrzebna, aby służyć jej swoim ramieniem.

Jak będzie wyglądała nasza przyszłość kiedy Amelka dorośnie, tego nie wiem na pewno. Wiem tylko, że stale dojrzewamy do tego co będzie. Ona do tego by stać się kobietą, a my, jako jej rodzice też zmieniamy się, dorastamy. Nieustannie otwieramy się na nowe, rewidujemy swoje przekonania i poglądy. Rozwijamy się. Szukamy nowych możliwości i rozwiązań. Wymagamy od siebie. Obserwujemy i uczymy się. Staramy się być na bieżąco. Ćwiczymy cierpliwość i wyrozumiałość. Stawiamy granice. Rozmawiamy. Próbujemy rozumieć. Jesteśmy obecni.

I jeśli trzeba będzie Amelii służyć swoim ramieniem w przyszłości, to też będziemy do tego gotowi.

Bo rodzic też musi dorosnąć.

Comments

comments