perełki

Mówią, że jestem optymistką. Może na pierwszy rzut oka tak się wydawać, ale nie jest to prawda. Potrafię pasjami zamartwiać się o przyszłość. Z byle powodu zdarza mi się uprawiać czarnowidztwo. Nikt inny na poczekaniu nie stworzy tylu czarnych scenariuszy. Jest we mnie ukryty jakiś lęk przed tym co będzie. Dopóki jednak trzymam go w ryzach i nie daję mu się terroryzować mogę oddychać pełną piersią.

Oprócz lęku, mam bowiem w sobie coś jeszcze, co go ucisza, rozbraja. Wiarę. Wierzę w dobro. Otwartość. Szukam w sobie zrozumienia dla innych. Empatię. Uznaję potrzeby i uczucia swoje i drugiego człowieka.

Wszystko to pozwala mi patrzeć na świat bez spinania czy rozpychania łokciami. Dzięki temu nie bywam rozczarowana, oszukana czy zawiedziona. Owa wiara, otwartość i empatia sprawiają, że to co się dzieje tu i teraz ma niepowtarzalny smak. Jest autentyczne. Budujące.

Najpiękniejsze są chwile, kiedy na swojej drodze, znienacka, na ulotną chwilę, spotykasz podobną osobę.

Wczoraj jechałam z Amelką rowerem. Z uwagi na to, że jest to tandem, którym jeździ się dużo trudniej, najczęściej jeździmy po chodniku. Sama nie lubię, kiedy rowerzyści opanowują chodniki, jednak potrzeba zapewnienia mojej córce i sobie bezpieczeństwa jest dla mnie ważniejsza. Jedziemy więc wąziutkim chodniczkiem w centrum miasta. Dodatkowo remont jednej z kamienic utrudnia poruszanie się. Z naprzeciwka idzie pewien starszy Pan. Na moje oko damy radę się wyminąć. Nie schodzę wobec tego z roweru, tym bardziej, że prowadzenie go wymaga ode mnie sporo siły, której brakuje w takie upały. Jednak lepiej nim jechać niż go prowadzić. W pewnym momencie Pan zatrzymuje sie i wystawia nogę w bok tarasując mój przejazd. Jestem jeszcze na tyle daleko, że spokojnie zwalniam i sięgam do moich cennych zasobów. Myślę sobie, że być może przestrzeganie ładu i porządku jest dla niego ważne i w związku z tym mógł się zirytować. Zamiast więc złościć się na jego brak wyrozumiałości w uznaniu dla jego uczuć decyduję najpierw uśmiechnąć się do niego serdecznie. Kiedy zatrzymam się wysłucham go a później przedstawię swoje obawy związane z bezpieczeństwem mojego dziecka. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Na widok mojego uśmiechu Pan cofnął nogę, odwzajemnił uśmiech i powiedział: „I o taki uśmiech mi właśnie chodziło! Miłego dnia!”

Uwielbiam zbierać takie perełki i je celebrować!

Comments

comments