ma śmiałość, by być inna

Moja córka ma czelność, ma odwagę, ma śmiałość by być inna. Zresztą nigdy nie miała innego wyboru.  W końcu urodziła się z rzadką chorobą genetyczną – zespołem Williamsa.

Wściekam się czasem na tą inność. Na to, że ma swój świat, do którego zdarza jej się uciekać, a na ten realny patrzy inaczej. Raz przez bardzo różowe okulary nie dostrzegając podstawowych zagrożeń a innym razem wpadając w panikę choćby na dźwięk spieniacza do mleka. Ale prawda jest też taka, że z biegiem lat wściekam się jakby mniej, spokojniej. A to dlatego, że jest jeszcze druga strona tego medalu, tej inności właśnie. Ta jaśniejsza strona, która za każdym razem sprowadza mnie do pionu. Nikt inny nie potrafi, tak bardzo i z taką lekkością jak Amelia, w dowolnej chwili przypomnieć mi, co jest w życiu najważniejsze.

Jedziemy wczoraj popołudniu samochodem na zajęcia dodatkowe. Wiem, że na jutro Pani w szkole zadała, aby dzieci nauczyły się opowiadać o tym, jak spędziły wakacje. Amelka nie ma najmniejszych problemów ze snuciem kwiecistych, niestworzonych historii, ale na wszelki wypadek proszę ją, aby opowiedziała mi o swoich wakacjach.

– No pojechaliśmy do, do …, no Jadwisina… – zaczęła powoli, jakby w ogóle nie skupiona na tym co mówi – i tam, no… mieszkaliśmy w pokoju 203…

Uniosłam brew ze zdziwienia. O co chodzi? Pewnie myślami jest zupełnie gdzie indziej.

– Amelko, przecież rozmawialiśmy wcześniej o wspomnieniach z wakacji. Mówiłaś mi gdzie byliśmy, co się najbardziej podobało. Możesz to powtórzyć?

– No mogę. Byliśmy, yyy, w tym Jadwisinie, no i …, tam … było jeszcze dużo moich przyjaciół, no i… – cedzi i cedzi. Więcej myśli niż mówi, a zazwyczaj jest odwrotnie.

Hm, o co chodzi? – myślę sobie. Po chwili Amelka zupełnie innym głosem, z werwą i pewnością, mówi:

– Mamo, wiesz co?

– Co? – pytam.

– Kocham Cię!

Ja też ją kocham <3

Comments

comments