odwaga

Czterdzieste urodziny w niedzielę Wielkanocną!

Ktoś mógłby pomyśleć – przechlapane. Tyle możliwości świętowania urodzin od razu jest poza zasięgiem – wszystko pozamykane…

Dla mnie jednak to niesamowity przywilej. Obchodzić okrągłą, szczególną rocznicę urodzin w dzień, w którym świat świętuje zwycięstwo Boga nad śmiercią, triumf wiary, nadziei i miłości – bo choć wszystko zamknięte to serca są otwarte…

Zbieżność tych wydarzeń, z resztą jak każda inna zbieżność w życiu, to moim zdaniem nie przypadek.

Otrzymałam wiele życzeń. Za wszystkie serdecznie dziękuję. Sporo z nich było ubranych w ciepłe, pełne troski, piękne słowa. Jednak żadne z nich nie mówią do mnie tak wyraźnie i w punkt jak te, wynikające z owej zbieżności dat.

Zmartwychwstanie – czy można wyobrazić sobie jaśniejsze przesłanie?!

O porzuceniu zmartwień, utrapień, wstydu, poczuciu winy, powinności, konieczności zasługiwania na coś, wpasowywania się, bycia nie dość dobrym, niewystarczającym…

O powstaniu w odwadze, by uwierzyć i zaufać sobie.

O odwadze do życia, do bycia sobą, do czerpania ze świata. To, że jestem na świecie to wystarczający powód do tego, aby sięgać po to, czego od życia chcę. Bez lęku, nie w obawie przed odrzuceniem czy wyśmianiem, z poczucia obowiązku czy dlatego, że tak wypada. Lecz autentycznie, prawdziwie, w zgodzie ze sobą.

Do takiej postawy dojrzewałam przez minione 40 lat i nadal się jej uczę.

Bo wcale nie jestem mądra, jednak z każdym dniem staram się być mniej głupia 😉 🙂

Comments

comments