wyolbrzymiaj dobro

Nasze spostrzeganie jest wybiórcze. Rejestrujemy tylko niewielki procent tego, co dzieje się wokół nas. Podświadomie decydujemy o tym co dostrzegamy. Jednocześnie wierzę, że owa decyzja nie jest zupełnie pozbawiona naszej woli. Kiedy obserwuję na przykład tłum ludzi mogę zobaczyć przeróżne sytuacje, zdarzenia, niuanse i szczegóły. Zazwyczaj dostrzegę w tym tłumie dokładnie to, co spodziewam się zobaczyć, na co się zaprogramuję.

Któż nie słyszał o prawie przyciągania czy o samospełniających się przepowiedniach? Zwał jak zwał, chodzi o to, że nastawiając się wewnętrznie, oczekując konkretnych zdarzeń, okoliczności czy sytuacji podświadomie kierujemy sobą, swoją uwagą, w taki sposób, że prędzej czy później nasze przeczucia, przypuszczenia się urzeczywistniają.

Tak samo jak decydujemy o tym, na co zużywamy swoją energię, w co inwestujemy swoje pieniądze, podobnie decydujemy również o tym, na czym skupiamy swoją uwagę, choć często robimy to bez angażowania świadomości. A gdyby tak zachować uważność w tej kwestii i z rozmysłem kierować swym spostrzeganiem tak, aby zauważać dobro, dostrzegać piękno, znajdować współczucie? Nie znaczy to jednocześnie, iż namawiam do tego, by być ślepym na krzywdę i zło, dawać im przyzwolenie czy ignorować.

Mówię natomiast: Wyolbrzymiaj dobro! Doszukuj się go, dostrzegaj, doceniaj i dawaj dalej!

Jak? Wydaje mi się, że dobrze jest zacząć od tego, aby odrzucić wszystkie „powinności” i „muszości”. Przyjąć, że niczego człowiek nie musi i nie powinien. Albo ‚chcę’ i ‚decyduję’ i ‚warto by było’ albo nie. Utknięcie w powinnościach prędzej czy później prowadzi do poczucia winy lub wstydu. Z kolei każde „muszę” odbiera wolność i radość. A jeśli czegoś ‚chcę’ lub na coś się ‚decyduję’ to dlatego, że tak wybieram, bo jestem przekonana, że to mi służy, że dzięki tej decyzji zyskuję dla siebie, lub dla drugiego człowieka, coś ważnego. Takie podejście daje frajdę z każdej czynności i pozwala dostrzegać dobro w tym, czego człowiek doświadcza na co dzień. Wymaga świadomości, odwagi i bezustannej uważności, aby działać bez „musieć” lecz z wyboru, z chęci, z pragnienia…

Wówczas dosłownie czujesz dobro na własnej skórze. Doświadczasz. Docenienie go nie stanowi już żadnego problemu. Podobnie jak podanie go dalej.

Comments

comments