empatia – spotkanie ze sobą

My, ludzie, mamy niezwykłą moc. Możemy czynić życie pięknym. I możemy robić to na różne sposoby. Dziś jednak chciałabym napisać o jednej takiej, bardzo prostej, a zarazem niezmiernie wyjątkowej drodze – o obecności.

Jesteśmy ssakami. Żeby żyć potrzebujemy drugiego człowieka. I wcale nie tylko po to, by nas wykarmił i przyodział, kiedy tacy bezbronni pojawiamy się na świecie. Przez całe życie potrzebujemy akceptacji, kontaktu, bliskości, szacunku, wsparcia i wielu innych jakości, których sami nie jesteśmy w stanie sobie dać. Podobnie jest z obecnością właśnie. Oraz takim szczególnym jej rodzajem, który wielu nazywa empatią.

Czym jest empatia? Do mnie przemawia takie podejście, które mówi o tym, że jest to szczególny rodzaj kontaktu, obecności właśnie. „To pewien rodzaj zrozumienia. Jednak nie jest to zrozumienie intelektualne, kiedy pojmujemy, co druga osoba do nas mówi. Empatia to coś głębszego i cenniejszego. Możemy nazwać ją rozumieniem serca, kiedy widzimy piękno w drugim człowieku.” (Marshall B. Rosenberg)

Porównać ją można do wizyty w czyimś domu. Kiedy wybieram się do kogoś, to wychodzę ze swojego domu, zostawiam to, co moje, za sobą i zamykam drzwi. Przychodzę w gości i jestem z wizytą. Nie komentuję wystroju wnętrz, nie doradzam w kwestii tapet, nie przynoszę swoich gratów, nie przestawiam komuś mebli. Jestem u kogoś. W towarzystwie.

Podobnie w empatii. Nie oceniam, nie krytykuję, nie doradzam i nie współodczuwam. Jestem. Słucham. Towarzyszę. Czasem wystarczy wzrok, głębszy oddech lub wymowne „mhm”. Czasem sprawdzi się dotyk: ściśnięcie ręki, poklepanie po ramieniu lub mocny uścisk. Cenne będzie również poszukiwanie tego, co czuje i czego potrzebuje mówiąca osoba. Pomoc w nazwaniu emocji oraz odszukanie ważnych wartości kryjących się za nimi bywa tak cenna, że aż nieoceniona.

Umożliwia bowiem spotkanie z tym, co jest dla człowieka naprawdę istotne, choć często trudne do osiągnięcia – prawdziwe spotkanie z samym sobą.

Comments

comments