moja bańka

Koniec wakacji i powrót dzieci do szkoły zapowiadają sporą zmianę w codziennym funkcjonowaniu. Leniwe, swobodne poranki raczej odejdą do lamusa. Człowiek na nowo stanie się niewolnikiem zegara i  szkoły. Odesłane na urlop wyrazy „dalej”, „szybciej”, „pośpiesz się”, „nie zdążymy” wrócą do naszego słownika i będą nakręcać pędzące kołowrotki codzienności. Szybsze będzie wrogiem swojego tempa, lepsze dobrego, a bardziej, mocniej i więcej cenniejsze będą od prawdziwego, autentycznego, w zgodzie ze sobą.

Taki scenariusz budzi we mnie niepokój. Mam spory opór, by wracać do pędzącego świata. Najpierw zamknięcie spowodowane pandemią, a potem mniej pandemiczne wakacje, sprawiły, że odnalazłam własne życiowe tempo. Odcięta od świata i jego rozrywek mogłam skupić uwagę na swoim podwórku. Miałam czas na bycie ze sobą. Na przyjrzenie się bliżej temu, co mi w duszy gra. Łatwiej było mi spróbować rzeczy, dla których nierobienia wcześniej znajdowałam całą masę wymówek. Przekonałam się, że słuchanie siebie nie oznacza jednocześnie zagłuszania innych. I dalej, że usłyszenie innych, to nie to samo, co zgoda na ich postępowanie czy propozycje. Usłyszenie kogoś (jak i siebie) to przyjęcie do wiadomości. Zarejestrowanie tego, jak jest. Bez oceny czy analizy. To zaledwie chwila. Ta, której brakuje, kiedy zamiast usłyszeć, decydujemy się od razu reagować. Obawiam się, czy w nadchodzącym pędzie, znajdę przestrzeń na owe chwile autentycznego słuchania siebie i innych. Chciałabym jednak, aby ta uważność na siebie i innych była efektem minionych miesięcy, który zostanie ze mną na stałe.

Nadchodzący powrót do szkoły, jak i sezon jesienno-zimowy to także, a może przede wszystkim, obawy o zdrowie. O ile mniej martwi mnie obecnie możliwość złapania koronawirusa, o tyle całkiem sporo lęków odzywa się we mnie w odniesieniu do tego, na jakie realne wsparcie ze strony służby zdrowia będę mogła liczyć w przypadku, jakiejkolwiek innej niż covidowa, sytuacji, która będzie wymagała pomocy lekarskiej. W tej kwestii zupełnie nie mam poczucia bezpieczeństwa. Podobnie sprawa ma się z powrotem dzieci do szkoły. Posiadając dziecko z podwyższonej grupy ryzyka, do tego upośledzone umysłowo, dla którego funkcjonowanie w szkole, wiążące się obecnie z wieloma zmianami, min. z koniecznością zachowywania dystansu czy wieloraką dezynfekcją, pozostawiona jestem sama sobie. Nijak nie znajduję w wytycznych dla szkół wskazówek dla siebie. Dostrzegam natomiast te punkty, które już wiem, że dla ochrony życia i zdrowia mojego dziecka, będę łamać. Nie jest mi z tym komfortowo. Nie chcę, aby działania, które podejmę dla zapewnienia mojej córce bezpieczeństwa w szkole, były odebrane jako lekceważenie innych. Chciałabym zrozumienia ze strony szkoły, nauczycieli, rodziców. Marzy mi się nawet, żeby mieć w swoich decyzjach i postępowaniu wsparcie innych.

Mam wrażenie, że od jutra przyjdzie mi opuścić moją bezpieczną bańkę, w której na skutek pandemii się umieściłam. Całkiem dobrze się w niej urządziłam. Wygodnie mi tu. Czuję, że tu mam wpływ i mimo zamknięcia spokój, luz i przestrzeń. Jestem bezpieczna i niezależna. Na wszystko mam czas, robię to co chcę, kiedy chcę i jak chcę, jednocześnie biorąc za to odpowiedzialność. Dobrze mi tak. Nie mam ochoty się z niej ruszać. Rzeczywistość, pełna chaosu i niepewności, skutecznie mnie do tego zniechęca.

Może jednak nie wyjdę, tylko będę zabierać swoją bańkę ze sobą?!

Jak to zrobię?

  • Zachowam uważność, aby odróżniać sytuacje, na które mam wpływ od tych, które są poza mną.
  • Spróbuję odbierać trudne dla mnie zachowania czy słowa innych ludzi jako wyraz ich niezaspokojonych potrzeb – może też potrzebują bezpieczeństwa lub autonomii, swobody, wsparcia…
  • Postaram się zatem dostrzegać, że ludzie podejmują działania dla siebie a nie przeciwko mnie.
  • Popracuję nad tym, aby nie oceniać postępowania drugiego człowieka w kategoriach dobra i zła, normalności, słuszności, właściwości – a jedynie przez pryzmat tego, jaki ma ono na mnie wpływ, co mi robi, jaki guzik mi naciska…
  • Będę pielęgnować w sobie świadomość, że zawsze mam wybór. Cokolwiek by się nie działo.
  • Chcę umieć się wówczas zatrzymać i zastanowić między czym wybieram w danej chwili (między jakimi wartościami)
  • Dam sobie czas na odbiór zanim zareaguję.
  • Chcę pamiętać o tym, że mam też prawo się nie wyrażać i nie reagować.
  • Zadbam o to, by działać w zgodzie ze sobą jednocześnie uwzględniając innych.

Comments

comments