wystarczy, że jesteś

– Co się stało? – wołam niespokojnie. Właśnie zagniatałam kruche ciasto kiedy usłyszałam płacz Amelii. Mam ręce całe oklejone mąką i masłem. Niełatwo umyć od tego ręce. Do tego płacz i brak odpowiedzi na moje pytanie, powodują jeszcze większą nerwowość. Decyduję się więc podbiec do pokoju z brudnymi rękoma. Trzymam je w górze, jak chirurg przed operacją i biodrem popycham drzwi, aby się otworzyły.
Amelia siedzi na podłodze i trzyma się za palce u nogi. Jej twarz mówi, że bardzo boli. Łzy ciekną po policzkach. Musiała o coś niefortunnie zahaczyć stopą. Pewnie o nogę od stołu, albo o krzesło.
– Ojoj – mówię i z tymi upapranymi rękoma wzniesionymi ku górze siadam obok niej. – Bardzo boli, co?
Amelka potakuje. Powoli przestaje płakać i wyciera twarz w rękaw swojej bluzki.
– Uderzyłaś się w stopę? – pytam a ona znowu potakuje i pociąga nosem. – O kurcze… tak bym chciała Ci jakoś pomóc, a z tymi brudnymi rękoma nie mam nawet jak w tej chwili…
– Spokojnie – mówi Amcia już nie płacząc. Przysuwa się do mnie i obejmuje pod nadal uniesionymi rękoma, po czym dodaje:
– Wystarczy, że jesteś!

Comments

comments