bezpieczne schronienie

Głowę mam ciężką jak po przebalowanym weekendzie. Oczy same się zamykają. Jedna powieka drga nieznacznie. Kąciki ust opadają, zęby się zaciskają. Ramiona jakby obłożone kamieniami. Gardło ściśnięte. To, co zjadłam na śniadanie jakby utknęło tuż po połknięciu i nie chce przesunąć się niżej.
Niechęć, niemoc, smutek zalewa mnie co rusz nową, powalającą falą. Nie mam siły się podnosić i nie widzę sensu, żeby w ogóle próbować. Beznadzieja. Zimno mi, niedobrze i kanciasto…

Sama ze sobą nie mam ochoty przebywać. Jak zatem funkcjonować z innymi ludźmi wokół?

Przychodzi czasem taki dzień, takie samopoczucie, taki stan, że chciałoby się kliknąć „escape”. Uciec, zniknąć, schować się. Przetrwać, przeczekać, przetrzymać. Przydałoby się na taką okoliczność jakieś bezpieczne schronienie. Coś, co pozwoli przytulić samego siebie. Co bezwarunkowo przyjmie nas poturbowanych przeżyciami lub myślami (któż z nas nie boksuje się ze swoimi myślami?). Coś, co ukoi, utuli, ulży. Ucałuje i podmucha tam, gdzie boli. Ukołysze. Przyniesie ulgę. Da otuchę. Pomoże wstać. Potrzyma za rękę. Poklepie po ramieniu.

Bezpieczne schronienie.

Może być to faktycznie jakieś miejsce. Znajdujące się pod ściśle określonym adresem (dom rodzinny, ta kapliczka, tamta ławka w parku lub strych w domu babci) lub będące jakąś konkretną przestrzenią (las, łąka albo plaża). Może istnieć realnie lub tylko w mojej wyobraźni. Ważne, żeby było tylko moje. Żebym mógł się w nim schronić i czuć bezpiecznie. Gdzie mogę puścić wszystko, bo to ono mocno mnie trzyma.

Magia bezpiecznego schronienia polega na tym, że jego obraz nosimy w sobie. W swoich wspomnieniach, wyobrażeniach, marzeniach. Wystarczy sobie je uświadomić. Zbudować. Urządzić. Poznać każdy jego szczegół. Nazwać swoim bezpiecznym schronieniem. Dzięki temu możemy je przywołać kiedy tylko tego potrzebujemy i zaszyć się w nim. Pozwolić by otuliło nas swoim ciepłem, zapachem, dźwiękiem. Nasycić się jego miękkością i czułością. Zanurzyć się w nim. Zapomnieć.

Można się w nim nawet rozpaść, rozsypać czy wybuchnąć.
Ono zawsze pomoże nam pozbierać się na nowo i posklejać do kupy.

Bezpieczne schronienie.
Nosisz je w sobie.

Poszukaj go.

Comments

comments