pępek świata

„Nie jesteś pępkiem świata”.
Kiedyś te słowa odbierałam w bardzo przygnębiający sposób. Myślałam, że mówią one o tym, że nie jestem wiele warta, że się nie liczę, że nie mam znaczenia. Nie lubiłam ich. Kłóciłam się z nimi. Nie chciałam w nie uwierzyć.

Dziś wierzę.
Jednocześnie zupełnie inaczej je rozumiem.

Nie jestem pępkiem świata. Świat, ludzie nie kręcą się wokół mnie. Nikt nie robi niczego dla mnie, przeze mnie czy przeciwko mnie. Każdy działa ku sobie. Dla siebie. Każdy widzi przede wszystkim swój własny pępek, koło którego biega. Lub inaczej – każdy działa po to, by zaspokoić swoje własne potrzeby.

Czy to oznacza, że jako ludzie jesteśmy wredni, samolubni i nieczuli?
Absolutnie nie!

Mam na myśli to, że kiedy człowiek robi cokolwiek, to robi to dlatego, że czuje ku temu wewnętrzny napęd. Niezaspokojoną, uniwersalną ludzką potrzebę. Nikt nie robi mi na złość, wbrew czy na przekór. Robi to, bo wierzy, że w ten sposób najlepiej (najłatwiej, najszybciej, najskuteczniej) zaspokoi swoje potrzeby. Czasem wybiera sposoby tragiczne, które oddalają go od tego, czego tak bardzo mu brak.

Jednak zawsze robi to dla siebie.
Nigdy przeciwko mnie.

Bo nie jestem pępkiem świata.
Chyba, że swojego.

Tak, czasem pozwalam sobie
być centrum swojego świata.

Comments

comments