wstyd nie działa

Panujący w gabinecie półmrok i cisza idealnie współgrały z moim nastrojem. Byłam spięta, nieco zdenerwowana. Obawiałam się tego, z czym stąd wyjdę. Czy będzie to ulga czy jednak mój świat wywróci się do góry nogami.
– Nazwisko?
– Adamczak.
– Imię?
– Agnieszka.
– Pesel?
Wyrecytowałam bez zająknięcia. Powróciła cisza.
– Ostatni raz badała się Pani w 2017 roku?
– Tak.
– Proszę przygotować się do badania.

Zdjęłam co trzeba i położyłam się na kozetce. Pan doktor przyłożył głowicę usg do mojej prawej piersi i przystąpił do badania. Zatrzymał ją po chwili. Na ekranie pojawiła się okrągła, ciemna plama. Doktor zmierzył ją i wydrukował zrzut ekranu. Cisza. Głowica zaczęła dalszą wędrówkę. Zatrzymała się ponownie. Kolejna ciemna plama na ekranie. Pomiar. Wydruk. Cisza. Kiedy sytuacja powtórzyła się po raz trzeci postanowiłam się odezwać:
– Czy te zmiany są niepokojące?
– A czy powiedziałem coś takiego? – z chłodem odparł pan doktor.
– Nic pan nie mówi. A ja chciałabym wiedzieć czy mam się niepokoić – pośpieszyłam z wyjaśnieniem. Doktor oderwał wzrok od monitora, spojrzał na mnie i powiedział:
– Niepokojące to jest to, że Pani nie bada co roku swoich piersi!

Wstyd, zażenowanie, chęć usprawiedliwiania się, zapadnięcia się pod ziemię…
A po chwili złość i oburzenie na lekarza.

Na szczęście towarzysząca nam od początku przejmująca cisza dała mi okazję, żeby ochłonąć i włączyć myślenie.

*****
Mogłabym obrazić się na doktora. Nazwać go gburem, albo określić go jeszcze wieloma innymi niewybrednymi epitetami.

Nauczyłam się jednak nie zostawać, nie utykać przy tych pierwszych pojawiających się reakcjach. One rzadko kiedy służą mi i moim relacjom z ludźmi.

Lubię spojrzeć głębiej.

Dziś zobaczyłam tam frustrację i bezsilność. Doktor bada i leczy. Zapewne chce być skuteczny w tym, co robi. Ale do tego potrzebuje współpracy i odpowiedzialności z mojej strony, wyrażających się chociażby regularnymi, profilaktycznymi badaniami usg.

Co prawda sposób zmobilizowania mnie do tego wybrał doktor raczej nieszczęśliwie. Zawstydzanie zraża, zamyka, zniechęca – choć używający go ludzie zazwyczaj mają dobre intencje i kierują się troską o drugiego człowieka.

Wstyd to nieskuteczne narzędzie motywacji. Wywołuje dyskomfort, ból. Sprawia, że człowiek mniej siebie lubi, widzi siebie w mało korzystnym świetle. To taka przemoc w białych rękawiczkach. Niestety używamy go powszechnie, nawet wobec własnych dzieci. („Wstydź się!”, „Powinieneś się wstydzić!”, „taki duży, a jeszcze…”).

Tymczasem można inaczej. Można wprost. Otwarcie.

Na przykład tak:

Badajcie się kobiety regularnie!
To ważne!
Jestem lekarzem a nie cudotwórcą!
Od tego zależy nie tylko Wasze zdrowie…
Ale życie w ogóle!

I pod takimi słowami
i ja się podpisuję.

Comments

comments