inaczej

– Nie oddał nam tych pieniędzy – powiedziała bardziej zawiedzionym niż złym tonem. – Mój mąż powiedział, że nie mam mu w ogóle o nim wspominać. Jest wściekły, że znowu daliśmy mu się nabić w butelkę.
– Jesteście zawiedzeni, bo chcecie mu ufać. Jednak ilekroć pożyczy od Was pieniądze, to Wam ich nie oddaje. Próbujecie wciąż na nowo, licząc za każdym razem, że będzie inaczej. Że w końcu odda to, co pożyczy.
– Tak, chcemy go wspierać i chcemy móc mu ufać. Przecież to nasze dziecko… – zawiesiła głos. – Całą sobotę nie wychodziłam z domu, bo powiedział, że przyjdzie. W niedzielę też na wszelki wypadek nigdzie się nie ruszałam. Nie przyszedł. Mąż powiedział, że nie mam do niego dzwonić. Jest wściekły na niego. Już więcej złotówki mu nie pożyczymy!
– Czyli obrażacie się na niego. Znowu. I liczycie, że tym razem to coś zmieni?
– Tak.
– A czy kiedykolwiek to rozwiązanie się sprawdziło? Czy oddał Wam pieniądze jeśli nie odzywaliście się do niego?
– No nie…
– To może tym razem spróbuj inaczej?
– Mam się narzucać?
– Zadbać o siebie, o swojego męża, o relacje z Waszym synem, a w konsekwencji również o swoje pieniądze. Jak możesz to zrobić? Nie odzywając się do niego czy zadzwonić i podjąć rozmowę?
– Wiesz ile razy wcześniej prosiłam się o zwrot tego, co pożycza? Wiesz.

Tak, wiem. Jednocześnie wiem też, że za każdym razem ona ostatecznie odpuszcza. Zostaje ze swoim rozczarowaniem, smutkiem i złością. Pewnie gdzieś w środku odbija jej się echem to, że nie dostatecznie dobrze go wychowała, że jest kiepską matką. Wiem, że chciałaby go zmienić, zmienić tę kwestię pożyczania bez oddawania, ale nie wie jak.

Niestety nie zmieni tego, jeśli nie zmieni siebie.

Swojej reakcji.
Swojego podejścia.
Swojego działania.

Tylko na to ma wpływ.

*****

Chcesz coś zmienić.
Chcesz, żeby ktoś się zmienił.

Nie ma innej drogi, niż zmiana samego siebie.
Swojego podejścia, perspektywy, poglądu, zachowania.

Tylko na siebie mamy wpływ.

Comments

comments