najpierw kontakt

Kontakt.
Co to takiego?
Gniazdko elektryczne?
Też

Mam na myśli jednak coś zupełnie innego.

Kontakt to jasność. (tak, na pewno nie chodzi mi o elektryczność )
Jest wtedy kiedy łapiemy jak jest teraz u drugiego człowieka. Co czuje, czego potrzebuje, co nim powoduje, co jest dla niego ważne. Widzimy go w jego sosie. W tym, w czym teraz jest, co go zalewa, porywa, zajmuje.

Nie musimy się z nim zgadzać. Możemy mieć odmienne zdanie, poglądy, nastawienie, uczucia. (I jednocześnie nie musimy ich od razu pchać komuś w twarz.)

Kontakt to spotkanie.
To tak jakbyśmy przysiadali się do kogoś na ławeczce, z otwartością i ciekawością. Żeby zobaczyć kto to taki. Co u niego. Nawet jeśli zdaje nam się, że znamy go na wylot, że nas nie zaskoczy i że tym razem na bank jest tak samo, to warto to wszystko odrzucić. Zaciekawić się.

Nie po to by ocenić, pochwalić, skrytykować. Lecz by dowiedzieć się, zyskać świadomość.

Kontakt to stan połączenia.
Ja widzę Ciebie i teraz Ty możesz zobaczyć mnie. Otworzyć się na moje uczucia, potrzeby, poglądy. Wzajemne dostrzeżenie siebie i tego, co dla każdego jest ważne, to miejsce / moment, w którym znalezienie rozwiązania jest tuż o krok.

Nie po to, by przeforsować swój punkt widzenia, przekonać kogoś czy go zmanipulować. Lecz by znaleźć rozwiązanie, które uwzględni obie strony.

Najpierw kontakt.
To on daje jasność, zrozumienie, szacunek.
Poszerza perspektywę.
Pobudza kreatywność.

Najpierw kontakt.
Potem korekta (poprawianie kogoś, uświadamianie), odmowa (choć może na skutek kontaktu zmienimy zdanie i nie będziemy już chcieli odmawiać), szukanie rozwiązań (służących wszystkim).

Najpierw kontakt.
Reszta się ułoży.

Comments

comments