co masz w plecaku?

Lubię góry. Uwielbiam górskie szlaki.

 

Nawet jeśli którymś z nich kiedyś już szłam, to i tak na nowo potrafi mnie on zachwycić, a nie rzadko nawet zaskoczyć. Czasem wolę się wspinać, innym razem lepiej mi, kiedy droga jest mniej wymagająca, albo gdy schodzę już w dół ku równinie.

 

Zawsze mam jakiś cel wędrówki i plan. Jednocześnie nierzadko sama droga dostarcza o wiele piękniejszych doznań i wspomnień niż samo dotarcie do celu. Zdarza mi się też w trakcie wyprawy zmienić trasę lub jej punkt docelowy.

 

 Do każdej wyprawy się przygotowuję. Mam ogromny respekt dla natury. Wiem, że jest potężna i jej siły bywają nieobliczalne. Starannie pakuję plecak. Tak, aby mieć wszystko, co może mi się przydać i jednocześnie, żeby nie nosić zbyt dużego ciężaru na plecach. Odpowiedni ubiór, prowiant, apteczka, mapa, wygodne buty, dobre towarzystwo.

 

Nieraz przekonałam się, że gwarantem udanej wyprawy wcale nie są zdobyty szczyt, misternie ułożony plan czy sprzyjająca aura pogodowa lecz moje nastawienie i optymalnie spakowany plecak.

 

I to zadowolenie potem, po powrocie ze szlaku. Zmęczenie mieszające się z wdzięcznością i spełnieniem. Poczucie, że przeżyło się wspaniałą przygodę.

 

* * * * *

 

Podobnie jest w życiu. Niby dzień w dzień na autopilocie, utarte szlaki, wydeptane ścieżki. Czasem pojawiają się nowe trasy, nieznane drogi. Raz mamy pod górkę, raz z górki. Czy tego chcemy czy nie, z łatwością lub z trudem, ale stale posuwamy się do przodu. Osiągamy wyznaczone cele bądź nie, zmieniamy plany, założenia, zamiary.

 

Skoro życie może przypominać wyprawę w góry, może warto skupić się na tym, co na nią ze sobą zabieramy. Mam wrażenie, że często w życiu dźwigamy za dużo zupełnie nieprzydatnych rzeczy. Zbyt zagmatwanych lub zanadto fikuśnych. Niewygodnych, ciężkich, powodujących odciski i obtarcia.

 

Może warto zajrzeć do swojego plecaka i wyciągnąć z niego to, co nie służy nam podczas życiowej wędrówki?

 

Czemu warto się przyjrzeć?

Myślom, nastawieniu do życia, do ludzi, do tego co nas w życiu spotyka.

Przekonaniom, które kiedyś były dla nas wspierające i niosły nas, a teraz zdają się nas hamować lub wręcz ciągnąć w dół.

Wewnętrznej narracji, która towarzyszy nam od momentu gdy rankiem otwieramy oczy. Warto przysłuchiwać się temu, co sami do siebie mówimy przez cały dzień. W jaki sposób się do siebie zwracamy, na czym skupiamy uwagę. Ile w tym łagodności, czułości i zrozumienia. Ile wsparcia, zachęty i wiary w swoje możliwości.

Trudnym doświadczeniom, przeżytym traumom, doznanym zranieniom.

 

I nie namawiam Cię do tego, żeby zaraz wszystko z tego plecaka wywalić na zbity pysk. Obejrzyj sobie wszystko i zdecyduj: co z tego jest dziś zbędnym balastem, a co Ci się może przydać. Co Cię wesprze i sprawi, że będziesz dobrze przygotowany do życiowej wędrówki przy każdej pogodzie.

 

Dobrze spakowany życiowy bagaż myśli, przekonań, doświadczeń, nastawienia zwiększa szansę na to, że podróż w nieznane, przez życie, może być łatwiejsza, przyjemniejsza, mniej straszna.

 

Zwiększa szansę na zadowolenie na końcu szlaku.

 

Na poczucie, że życie było zaiste wspaniałą przygodą, podczas której nie tylko zdobywało się góry, ale wręcz się je przenosiło.

 

Comments

comments