co usłyszałeś?

– Nie podoba mi się, kiedy mówisz do niej, że jeśli nie przestanie, to wyłączysz jej telewizor. Można to załatwić inaczej.
– Znowu według Ciebie to ja jestem ten najgorszy! Chcę Ci pomóc, a Ty widzisz tylko to, co ja robię źle!
Westchnęłam.
Nie to powiedziałam przecież. I nie to miałam na myśli.
– Pozwól, że powiem jeszcze raz. Nie podoba mi się, kiedy mówisz do niej, że jeśli czegoś nie zrobi, to Ty coś jej w związku z tym zrobisz lub nie zrobisz. Wolę inaczej rozwiązywać takie sytuacje…
– No czyli mówisz, że ja robię źle!
– Ty tak słyszysz. Ja mówię tylko to, że ja wolę inaczej. Nie oceniam jakie jest to, co robisz, ani jaki jesteś Ty. Ja mówię po prostu, że chcę inaczej rozwiązywać takie sytuacje.
Cisza. Słychać jedynie głośny wdech i wydech.
– No czyli niby jak chcesz to zrobić?

* * * * *

Kiedy mówię coś, chcę być usłyszana.

Cenię sobie sytuacje, kiedy ktoś powtórzy to, co powiedziałam, zanim mi odpowie. Wiem dzięki temu, co ten ktoś usłyszał. Niestety nie często to się wydarza.

Lubię zatem sama sprawdzać, jak to, co usłyszeli ode mnie ludzie ma się do tego, co powiedziałam. Zdarza się bowiem, że słowa, które zostaną powiedziane nie są tymi, które zostaną usłyszane. Słuchamy bowiem nie tylko uszami, ale całą skomplikowaną maszynerią dokonującą automatycznej analizy i interpretacji nie tylko fonii, ale również innego materiału dostępnego pozostałym zmysłom. Do tego dochodzą jeszcze nasze doświadczenia i poglądy, przekonania i wizja świata.

Tymczasem rzadko korzystamy z okazji, aby zweryfikować to, co odebraliśmy. A tak się składa, że podzielenie się tym, co „usłyszeliśmy” wspiera nas w budowaniu relacji.

Daje szanse na ewentualne doprecyzowanie i korekty zanim padnie odpowiedź lub zostaną podjęte działania.

Pomaga uzyskać jasność i wzajemne zrozumienie.

Zbliża do siebie ludzi.

 

Comments

comments