dobrze skrojona kreacja

Trafiłam dziś na jedną z tych kobiet, które tak dobrze jest w życiu spotykać. Taką co to niby żyje w tej samej rzeczywistości co ja, ale jednak jakby była z innego świata. Niby krawcowa, a jednak bardziej duszy mojej dotknęła niż zmierzyła talię. Widziałyśmy się pierwszy raz w życiu, a ona od razu dostrzegła, że mam wesołe spojrzenie i powiedziała mi o tym na dzień dobry. Słuchała, tego z czym przyszłam i odniosłam wrażenie, że wysłuchałaby wszystkiego, co zdecydowałabym się jej powiedzieć. Potem pilnowała, żebym zostawiła spodnie do przeróbki, z którymi przyszłam. Wyczuła i uznała to, że bywam obecna ciałem, w czasie gdy dusza moja niczym balon na sznurku, szybuje gdzieś daleko, a myśli pędzą niczym rwąca rzeka. Poczułam się taka zrozumiana i zaopiekowana. Aura, która panowała wokół tej kobiety w jej pogotowiu krawieckim, sprawiła, że wyszłam faktycznie jakby podleczona, opatrzona. Jakby podmuchała na moje życiowe „kuku”.

Uwielbiam takie spotkania.
Gdzie czuć otwartość i życzliwość od progu.
Taką wyrozumiałość, której sami sobie czasem żałujemy.
Na którą to nie starcza nam materiału.

Fastrygujemy coś na prędce,
naciągamy, naprężamy
nic dziwnego, że z czasem szwy (czytaj: nerwy) puszczają.

Tymczasem dobrze skrojona kreacja,
to ta, która nie krępuje ruchów.
Która leży jak ulał, jak własna skóra.
Która uwzględnia nasze kształty i upodobania.
𝕂𝕥𝕠́𝕣𝕒 𝕟𝕚𝕖 𝕛𝕖𝕤𝕥 𝕡𝕣𝕫𝕖𝕓𝕣𝕒𝕟𝕚𝕖𝕞 𝕒 𝕨𝕪𝕣𝕒𝕫̇𝕖𝕟𝕚𝕖𝕞 𝕤𝕚𝕖𝕓𝕚𝕖,
drugą skórą, odzieniem.

Codziennie rano, otwierając oczy, uwzględniajmy siebie.
Witajmy samych siebie z życzliwością.
Z otwartością i ciekawością wsłuchajmy się w siebie.
Okażmy sobie troskę i czułość.

Kiedy tak ubrani wyjdziemy do świata
będzie nam wygodnie, miękko i twarzowo
a i być może scerujemy bądź załatamy
jeszcze niejedno ludzkie istnienie.

Comments

comments