co czujesz?

– Tomek wymyślił sobie, że rzuci studia i otworzy bistro na kółkach! W tych czasach! – skarży się ojciec studenta architektury.
– Jak Ci z tym? – pytam go.
– Czuję, że trzeba być idiotą, żeby tak marnować swoje życie!
– Ok, myślisz, że tą decyzją może zmarnować sobie życie, a podzielisz się tym co czujesz w związku z tym? – mówię delikatnie. Mój rozmówca nieco zdezorientowany patrzy na mnie przez chwilę, po czym mówi:
– Czuję, że nie powinno się podejmować takich decyzji bez konsultacji z rodzicami!
– Mhm. Chciałbyś, żeby Tomek zapytał Cię o zdanie. Rozumiem. Nadal jednak nie powiedziałeś mi nic na temat tego, co czujesz w związku tą sytuacją… – z troską staram się przekierować uwagę klienta na jego uczucia. Ten zamyślił się na moment i odparł żarliwym tonem:
– Nic w związku z tą sytuacją nie czuję!!!

* * * * *

Mówi się, żeby być świadomym swoich uczuć. Żeby je nazywać. Rozmawiać o nich. I mogłoby się wydawać, że tak rzeczywiście coraz częściej robimy, ale czy na pewno?

Wielu z nas nie potrafi identyfikować tego, co czuje. Zazwyczaj raczej ubieramy myśli w uczucia niż faktycznie nazywamy fizjologiczne stany, których doświadczamy.

Mówimy:
„Czuję, że mnie nie rozumiesz”
„Czuję, że nie powinno się tak postępować”
„Czuję, że jesteś niesprawiedliwy”

To przykładowe zdania wcale nie o naszych uczuciach, ale o myślach na jakiś temat lub o kimś. Uczuć przeżywanych przez ich nadawcę można się tylko domyślać, bo mimo użycia słowa „czuję” zupełnie się do nich nie odnosi. Tymczasem o tym, co się czuje można mówić na różna sposoby, nawet bez zwrotu „czuję”:

„Wydaje mi się / jestem przekonana, że mnie nie rozumiesz. I jest to dla mnie źródłem cierpienia / niezadowolenia / rozczarowania.”

„Jestem rozżalona widząc takie postępowanie. Nie zgadzam się na to, co robisz.”

„Mam wątpliwości odnośnie Twojej decyzji… Obawiam się, że dla mnie nie jest sprawiedliwa.”

 

Wystarczy tylko mówić o tym, co faktycznie się w nas dzieje:
Zamiast:
„Czuję, że sobie z tym nie radzę” – „Jestem przytłoczona i wyczerpana”;
W miejsce:
„Czuję, że to nic nie da” – „Jestem bezradna, zrezygnowana”;
Lub kiedy:
„Czuję się jakbym była niewidzialna” – „Jest mi przykro, boli mnie to”.

Po co?

Dla samoświadomości – to po pierwsze.

Dla brania odpowiedzialności za siebie – to po drugie.
Łatwo mówić o kimś. Oceniać go, krytykować, etykietować, wyliczać mu błędy. Mówić o sobie jest trudniej. Wymaga to wspomnianej wyżej samoświadomości i odwagi.

Dla lepszego świata – to po trzecie.
Im bardziej jesteś w stanie rozpoznawać swoje uczucia u siebie i nazywać je, tym łatwiej przyjdzie Ci ich dostrzeganie u innych ludzi. Dzięki empatii możesz zobaczyć człowieka w człowieku. Możesz czynić świat bardziej ludzkim, w dobrym tego słowa znaczeniu.

 

Comments

comments