byłeś grzeczny?

– Byłaś grzeczna? – pada pytanie z ust św. Mikołaja. Moja córka podnosi brew, wykrzywia usta i pytającym wzrokiem patrzy na mnie. Nie odpowiada. Po chwili pytanie zostaje skierowane do mnie: – No i jak, mamusiu, była grzeczna?
– To zależy, o co Mikołaj konkretnie pyta – odpowiadam.
– No czy słuchała rodziców, rzecz jasna!
– Słuch ma, nawet absolutny, więc wszelkie dźwięki słyszy doskonale – zażartowałam sobie.
– Ale czy posłuszna była?
– Znaczy się, czy bez szemrania i z ochotą wykonywała wszelkie prośby i polecenia? – doprecyzowuję.
– Tak jest! O to pytam! – ucieszył się Mikołaj, że matka w końcu pojęła pytanie, które w jego mniemaniu było oczywiste.
– Na szczęście nie! Potrafiła również słuchać samej siebie i kiedy miała inne zdanie śmiało je prezentowała – mówię pełna zadowolenia.
– Ojojoj – zmartwił się Mikołaj – to co, na prezent nie zasłużyła, prawda mamusiu?
– Wprost przeciwnie! Myślę, że bardzo chciałabym docenić to, że mam córkę, która potrafi brać pod uwagę także siebie i nie robi nic wbrew sobie. Bywa czasem trudno, to prawda. Jednocześnie, dzięki temu pielęgnujemy szczerość, a to dla mnie ważne – skończyłam swój wywód.
Mikołaj nieco zdębiały, usiadł głębiej w fotelu, pogłaskał swoją brodę i zamyślił na chwilę. Byłam pewna, że o ile moja córka raczej dostanie prezent, to ja z otrzymaniem swojego, mogę mieć nieco większy kłopot…

*****

Nie chcę walczyć z wiatrakami w postaci wszelkiej maści Gwiazdorów i świętych Mikołajów, babć, cioć, wujków, którzy w najbliższych dniach będą nagminnie pytać moje dzieci o to, czy były „grzeczne”. Myślę, że może lepiej spróbować nieco odczarować „grzeczność”.

Można ją przyrównać na przykład do worka św. Mikołaja. To bardzo pojemne słowo podobnie jak ów worek. Może zmieścić w sobie całą masę różnych, czasem sprzecznych zachowań. Raz jakieś zachowanie, ktoś może ocenić jako „grzeczne”, a innym razem ta sama osoba, powie o nim wprost przeciwnie.

Św. Mikołaj zanim wyciągnie prezent ze swojego worka, upewnia się, czy to, co bierze z niego, jest tym, co chce wyciągnąć. Nie zdaje się na ślepy los. Bo przecież ma tam tyle różności. Podobnie zanim ktokolwiek użyje określenia „grzeczny”, warto żeby się upewnił, co konkretnie ma na myśli, jakie zachowanie, działanie, które na czym polega i do czego się odnosi.

Żyjemy w świecie, w którym używa się epitetów i określeń oceniających jaki ktoś lub coś jest. Niestety one czasem zamiast ułatwiać rzeczywistość mogą ją komplikować. Brakuje w nich doprecyzowania, jasności, pełni obrazu. Kiedy ktoś nazywa moje dziecko „niegrzecznym” to w zasadzie nie wiem, co mi chce przez to przekazać. Do jakiej sytuacji, reakcji, zachowania się odnosi. Kiedy ja sama proszę moje dziecko, aby było „grzeczne” to znaczy, że o jakie działanie konkretnie je proszę?

Odpowiedź wymaga wysiłku. Trzeba czytelnie, prosto i jednoznacznie określić czego faktycznie się oczekuje, jakiego zachowania. Wymaga to szczerości z samym sobą. A odpowiedzi mogą nieco zawstydzać.

Bo mówiąc do dziecka: „Bądź grzeczny” wychodząc z nim na zakupy, zazwyczaj mamy na myśli „niczego nie dotykaj, a zwłaszcza nie zabieraj z półek rzeczy, które mogą się zbić, nie domagaj się kupna czegoś, nie biegaj po sklepie, bądź stale w zasięgu mojego wzroku, a najlepiej cały czas trzymaj rękę na wózku sklepowym, itp”. Z kolei mówiąc „Bądź grzeczny” kiedy wybieramy się z dzieckiem na plac zabaw, chodzi nam już o zupełnie inny katalog zachowań.

Warto rozpracować sobie również ogólną definicję „grzeczności”. Czy oznacza ona dla nas bycie posłusznym, a może miłym, uprzejmym lub może zachowującym się w sposób, który bierze pod uwagę potrzeby wszystkich. Ilu ludzi, ile sytuacji, tyle definicji. Sprawdzajmy za każdym razem, o czym „grzeczność” jest dla nas w danej chwili.

Nie bójmy się tego słowa i jednocześnie zdobądźmy się na trud i odwagę, aby je sobie zawsze doprecyzowywać.

 

 

Comments

comments